• Wpisów:97
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:8 dni temu
  • Licznik odwiedzin:5 673 / 348 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jest mi tak wstyd, że chciałabym zapaść się pod ziemię.
Napisałam Ci, że kiedy się spotykamy nie mamy żadnych hamulców, zgodziłeś się z tym.
Tylko pytanie dlaczego tak jest.
Spotykamy się tak już rok i nic się nie zmienia, nawet patrzymy na siebie tak samo.

Wczoraj powiedziałam Ci za dużo, miałam nadzieję, że nie będziesz pamiętał ale wiadomo co mówią o nadziei.
Ale cieszę się, że nie chcesz o tym rozmawiać
 

 
Przesadziliśmy wczoraj.
I to bardzo.
 

 
Przylatujesz jutro na jeden dzień.

Zaprosiłeś mnie na imprezę zorganizowaną dla Ciebie przez Twoich znajomych.
Dziękuję, bardzo mi miło
Zżera mnie okropny stres, chciałabym żeby mnie polubili i zaakceptowali.
Najgorsze chyba jest to, że będę żyła w nieświadomości co o mnie mówili.
Ale jutro ubiorę się ładnie, przynajmniej się postaram, wezmę głęboki oddech, schowam stres za drzwiami, uśmiechnę się szczerze i powinno być dobrze.
Najważniejsze, że Ty tam będziesz i że będę miała możliwość zobaczyć Cię w ten jeden krótki wieczór
 

 
Między nami jakoś się pomału układa od nowa.
Piszę do Ciebie mało, bo szczerze mówiąc nie wiem co.

Ale jakoś to będzie.

Mam nadzieję, że zmienię sposób patrzenia na to wszystko.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Po naszej kłótni napisałeś mi, że próbowałeś podjąć temat ale moje reakcje powodowały, że sobie odpuszczałeś i że jak wytrwa do spotkania to pogadamy.

Wiadomo co sobie pomyślałam, każda na moim miejscu chyba pomyślała by o tym samym.
Odpisałam Ci wtedy, że już Ci nie przeszkadzam jeśli chcesz spokoju i czasu dla kogoś innego.

Odpisałeś, że nie dla kogoś innego i nie to o czym myślę, że chcesz mieć i utrzymywać ze mną kontakt i ja zamiast Ci pomóc to jeszcze dobijam.

Szczerze mówiąc już wtedy zaczęłam się gubić, nie wiedziałam co myśleć, w dodatku byłam taka zła, taka wściekła.
Po małej wymianie zdań napisałeś, że też się zmagasz z problemem.

Szkoda, że nic mi nie mówisz, czuję jakby wszyscy Twoi znajomi wiedzieli, a ja, Twoja przyjaciółka żyję w nieświadomości, bo dowiem się o tym jak sam mówisz: kiedy przyjdzie odpowiedni moment, że nie powiesz mi od razu, bo nie zrozumiem albo źle zrozumiem i że musisz poukładać sobie w głowie.

Dziś rano, po uprzejmej wymianie "dzień dobry" napisałeś, że duży wpływ ma odległość.
Że innym jak coś podobnego mówiłeś to rozumieli i że ja zadam zaraz dużo pytań niedotyczących tego, bo po prostu źle zrozumiem i że odległość ma na wszystko wpływ.
Zapytałam Cię skąd od razu założenie, że źle zrozumiem?
"bo to nie pierwsza taka sytuacja, a na żywo to na żywo.
Napisałeś jeszcze, że po prostu chcesz porozmawiać, bo długo nie rozmawialiśmy.

Napisałam do Ciebie:
Też uważam, że lepiej porozmawiać w cztery oczy ale też wiedząc, że wszyscy inni wiedzą czuję się co najmniej jak kretynka.

Wyskoczyłeś na mnie z wykrzyknikami, że masz na to kolejny dowód, że to jest to o czym mówisz, że nie czytam co się do mnie pisze tylko odbieram po swojemu!

Dałam sobie już później spokój stwierdzając, że na whats appie się nie dogadamy, pisanie na poważne tematy nigdy nie miało tam sensu.

Kilka godzin później dostałam wiadomość, że chcesz coś napisać tylko nie wiesz co

To miłe wiedzieć, że gdzieś tam może z tyłu głowy jednak o mnie myślisz.

O całej sytuacji nie wiem co mam myśleć i trudno mi będzie wytrzymać dwa miesiące.

Co ma być to będzie i raczej nie mam na to wpływu.
 

 
Wiedziałam, że nie zadzwonisz.

Nie wiem na co jeszcze liczę
 

 
Czeka nas poważna rozmowa.
Bardzo się jej boję, aż boli mnie brzuch.
Boję się bardziej niż przed naszym pierwszym spotkaniem, a wtedy ledwo stałam na nogach.

Z drugiej strony co ma być to będzie, taki już los.
Wiem, że muszę być twarda i przyjąć to co masz mi do powiedzenia na tzw klatę.

Czekam więc na dźwięk telefonu.
 

 



A Ciebie znów dziś nie ma
 

 
Mija prawie tydzień.
Wymieniamy sporadycznie wiadomości ale do niczego to nie prowadzi.
Piszesz, że nie chcesz żeby tak było i ja oczywiście też tego nie chcę ale robisz coś?
Piszę Ci o co mi chodzi, co się ze mną dzieje, pytasz co masz zrobić, jak mi pomóc?
Wystarczy, że będziesz.
Po czym znowu jest cisza.
Ale rozumiem Cię doskonale.

Jestem „trudną” osobą i nie dziwię się, że przyjaciele mnie zostawiali.
Trudno ze mną wytrzymać, a jeszcze trudniej zrozumieć.

Bardzo mi smutno
 

 
Czasami tak bardzo za kimś tęsknimy, że czujemy jakby nasza dusza rozpadała się na milion kawałków
 

 
Ostatnia wiadomość od Ciebie była wczoraj pod wieczór, nawet nie znalazłeś czasu na napisanie głupiego: dobranoc.

I właśnie dziś jest taki dzień gdzie zastanawiam się ile tak naprawdę dla Ciebie znaczę i myślę, że jestem tylko wtedy kiedy Ty tego chcesz.
 

 
Długo mnie nie było, brak czasu, a jak czas pozwalał to znów chęci nie było.

Spotkaliśmy się kiedy?
Jakieś trzy tygodnie temu, czas tak szybko leci, miałeś dla mnie tylko po dwie, trzy godzinki ale było bardzo miło, dużo się śmialiśmy, żartowaliśmy.
To chyba dlatego, że w końcu zrozumiałam, że muszę zmienić swoje nastawienie, że nie mogę o wszystkim myśleć w ten negatywny sposób tylko cieszyć się tym co jest teraz, tym jak jest.
Nie lubiłeś mnie takiej jaka byłam i ja też nie, złościłam się sama na siebie, że tak robię, bo to było bez sensu.
Kłóciliśmy się wtedy, nie odzywaliśmy się do siebie, a nam to niepotrzebne, bo nie jesteśmy tacy, wolimy się ze sobą śmiać, żartować, wygłupiać.
wiem, że jeszcze przed nam nie jedna kłótnia o pierdołę pewnie ale to nas nie złamie!
Wracają do mnie czasami te złości, ale na krótko, odganiam te myśli, uśmiecham się i wierzę.
Wierzę, że będzie dobrze.

Wczorajsza rozmowa przez telefon była dla mnie trudna.
Powiedziałam wiele rzeczy, których nie chciałam mówić, nie chciałam żebyś wiedział, chociaż jak sądzę i tak wiesz.
Od Ciebie nie dowiedziałam się prawie niczego.
Teraz oczami wyobraźni widzę jak mówisz: bo nie pytałaś
Tak, nie pytałam, chyba bardziej z tego względu, że boję się odpowiedzi.
Czuję, że jeszcze nie raz będziemy rozmawiać w ten sposób.

Teraz pozostaję mi znowu czekać i mam nadzieję, że nie długo.

Dziękuję za czekoladki Skarbie
 

 
Mieliśmy się nie kłócić, a cały czas to robimy, już mnie to męczy, bo to kłótnie tak naprawdę o nic.

Jutro przylatujesz, czekałam na to ale nie wiem czy się zobaczymy.
Czas pokaże.
Bardzo bym chciała ale już nie wiem co Ty myślisz, czego chcesz, nic mi już nie mówisz.
Mam wrażenie, że sporo się pozmieniało.
Analizuję każde Twoje zdanie, każde słowo i wiem, że to nie jest dobre, że nie powinnam tego robić.
Już nie mam siły płakać, z obawy, że Cię stracę, że coś jest nie tak.

Wiem, że często czepiam się pierdół, taka już jestem.
Z drugiej strony chcę żebyś był ze mną szczery tak samo jak ja jestem z Tobą.
Raz mówisz tak, później inaczej i się gubię, czy jest tak jak mówiłeś, czy jednak tak jak jest teraz.
Kiedy chcę wyjaśnić stwierdzasz, że już nic nie rozumiesz i kończysz temat.

Wiem jak jest i o co chodzi ale nie napiszę tego, ani do Ciebie ani tutaj.
Zachowam to dla siebie, tak jak i inne rzeczy, bo tak po prostu będzie lepiej i łatwiej.
Może nie dla mnie ale jak zawsze sobie poradzę.

Miłego dnia

 

 
Nie wiem czy doda mi całego posta, czy się naprodukuję, a doda mi się tylko połowę.
Zaryzykuję.

Nasze sobotnie spotkania rano i wieczorem były inne niż zwykle.
Było jakoś dziwnie.
Samolot miał opóźnienie trzy godziny przez co mieliśmy dla siebie dużo mniej czasu po południu.
Tak wszystko w pośpiechu, jak nigdy, nie podobało mi się to, jeszcze "prezent" od Ciebie...
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się czegoś takiego, myślałam raczej, że będzie to coś co będzie przypominało mi o Tobie.
Z jednej strony tak będzie, jednak z drugiej poczułam się dziwnie.

Za mało było wszystkiego, nawet nie porozmawialiśmy na spokojnie, nie nacieszyliśmy się sobą na tyle ile byśmy chcieli.

Ale cieszę się, że mogłam Cię zobaczyć, Twój uśmiech, spojrzenie, poczuć dotyk Twoich dłoni, usłyszeć Twój głos i śmiech.
Czekam z niecierpliwością na następne spotkanie i mam cichą nadzieję, że będzie lepsze od tego.

Wiem, że czas wszystko zmienia ale zrobię wszystko żebyś zawsze wiedział, że bardzo mi na Tobie zależy
 

 
Czemu znowu pinger nie wrzuca całych postów ?
 

 
Za niecałe pół godziny mieliśmy się spotkać.
Niestety ptak uderzył w samolot, którym miałeś lecieć i sprawdzają go już ile?
Dwie godziny
 

 
Jesteś tam, daleko.
Ja tutaj, tęsknię i czekam...
 

 
Ostatnio mam wrażenie, że jestem dla Wszystkich tylko wtedy kiedy oni tego chcą czy też potrzebują.
Nie, nie mam takiego wrażenia, tak jest, po prostu.
Powinnam już dawno się do tego przyzwyczaić ale za każdym razem tak samo to wkurza i boli.

 

 
Brakuje mi Ciebie !
Ale jestem spokojna i na swój sposób szczęśliwa.

 

 
Jednak spotkaliśmy się.
To była chyba najkrótsza godzina w moim życiu ale było warto.
Twój uśmiech i spojrzenie, które uwielbiam, dotyk dłoni, ciepło, Twój głos, poczucie humoru...

Czas szybko minął ale wspomnienia zostały i zostaną na zawsze
 

 
Niby wymieniliśmy kilka wiadomości ale wydaje się to takie hmm wymuszone.
Ciężko mi odpuścić, bo nie wiesz o co mi tak naprawdę chodzi, Ty nie przeprosisz, bo uważasz, że nie masz za ci.
Szkoda, że nie możesz postawić się na moim miejscu.

Spokojnej nocy